Wakacje z bobasem:  10 rzeczy, które warto zabrać ze sobą.

Pakując się na rodzinne wakacje warto pamiętać o trzech zasadach:

  1. Zabierz ze sobą wór cierpliwości – pewnie przyda się już w trakcie pakowania.
  2. Nie próbuj odtworzyć pokoju swojego szkraba w miejscu, w którym nocujesz i nie zabieraj zbędnych rzeczy. Nowe otoczenie będzie dla małego podróżnika wystarczająco fascynujące.
  3. Jedzenie i pieluchy zabierz ze sobą zależnie od celu podróży. Uwzględnij cenę i jakość produktów dostępnych w miejscu destynacji, ewentualne alergie dziecka i miejsce w bagażu.

Na bazie naszego rocznego doświadczenia w podróżowaniu z małym dzieckiem przygotowałam listę gadżetów, które naszym zdaniem przydadzą się podczas tego typu wyjazdów.

I. Podczas posiłków

Nie wszędzie, gdzie pojedziemy znajdziemy krzesełka dla dzieci. Chcąc uniknąć trzymania pociechy na kolanach i jej wiercenia się podczas posiłków, warto pomyśleć o przenośnym krzesełku do karmienia. Na rynku dostępnych jest parę różnych rodzajów krzesełek. Jeżeli wybieramy się w podróż samolotem lub mamy mało miejsce w bagażniku, polecam wybrać takie, które można zwinąć i schować do torby. W ten sposób pozbędziemy się problemów typu: jak je transportować i gdzie spakować. Jego recenzję znajdziecie tutaj.

  • Silikonowy śliniak 

Sterta brudnych śliniaków nie jest atrakcyjnym widokiem, nie tylko na urlopie. Na szczęście jest na to proste rozwiązanie. Nie, nie mówię tutaj o śliniakach jednorazowego użytku. Nimi można sobie co najwyżej wydmuchać nos. Do karmienia w terenie, kiedy głowa dziecka obraca się we wszystkie strony i z co trzeciej łyżeczki skierowanej w stronę bobasa coś spada, trzeba sięgnąć po bardziej praktyczne rozwiązanie.

wp_20160706_17_11_32_rich_li

Szczerze polecamy śliniaki wykonane z silikonu.  Wystarczy nam tylko woda, aby je umyć.  „Krewni z Ameryki” podarowali nam ten ułatwiający życie wynalazek na poprzednie Święta. Muszę przyznać , że był to jeden z najlepszych prezentów, jakie otrzymaliśmy. Więcej o nich tutaj.

  • Siateczka do pokarmów dla niemowląt

Siateczka do pokarmów dla niemowląt to idealny przedmiot dla wszystkich przeciwników podawania dzieciom jedzenia w samochodzie. Dzięki niej maluchy przebywające z nami  w trasie mogą skosztować stałego pokarmu, który akurat mamy pod ręką. Koniec z wygłodniałymi spojrzeniami naszych pociech w restauracji. Siateczka ułatwia podanie smakołyków z naszego talerza bez potrzeby rozgniatania ich widelcem. Nie ukrywam, że za pomocą tego gadżetu zyskamy również chwilę spokoju przy stole. Po więcej szczegółów zapraszam tu.

WP_20160504_13_14_06_Pro 11.jpg

  • Silikonowy talerzyk-podkładka

O tym wynalazku wspominałam już przy okazji wpisu dotyczącego naszego wyjazdu do Kanady. Jest to silikonowy talerzyk kształtem przypominający podkładkę, który dzięki umieszczonym od spodu przyssawką nie ześlizgnie się ze stołu. Możemy go położyć na blacie krzesełka lub na stoliczku w samolocie.

WP_20160814_17_01_14_Pro_LI1.jpg

Dzięki niemu upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Dziecko straci możliwość zrzucania talerzyka na ziemię, a my nie będziemy się musieli martwić ilością bakterii na wszelkiego rodzaju stoliczkach dostępnych  w miejscach publicznych. Dodatkowo mały szkrab będzie mógł razem z nami podjadać smakołyki, które akurat podrzucimy na jego talerz. O tym cudeńku dowiecie się więcej we wpisie „Podczas posiłku„.

  • Podgrzewacz i sterylizator w jednym

Przydatność tego sprzętu zależy od tego, gdzie będziemy nocować. U znajomych czy w wynajętych mieszkaniach istnieje zazwyczaj możliwość  podgrzania słoiczka czy wyparzenia butelek. Jeżeli jednak planujemy nocleg w guesthouse´ach czy hotelach, to proponuje mieć go ze sobą. W takich miejscach nie zawsze będziemy mieli dostęp do wrzątku czy mikrofali. Warto wybrać małe modele 2 w 1. My zdecydowaliśmy się akurat na produkt firmy Nüby. Nie zajmuje dużo miejsca, do tego jest lekki i szybko podgrzewa jedzenie.

  • Etui na łyżeczki

Pomysł genialny w swojej prostocie. Ten niepozorny kawałek plastiku przyda się nie tylko na wyjazdach, ale też w domu.  Zamiast korzystać z niepraktycznych jednorazowych reklamówek w celu przechowania łyżeczek, warto zaopatrzyć się w specjalne etui, do którego można schować potrzebne sztućce. Producenci często dołączają je jako gratisy do innych swoich produktów. Wypatrujcie promocji marki Hipp. Kilka miesięcy temu udało się nam wymienić etykietki  z jej produktów na taki właśnie  zestaw turystyczny. Bądźcie czujni.

II. Na dobranoc

  • Elektroniczna niania

Podejrzewam, że każdy rodzic posiada elektroniczną nianię, więc wystarczy ją tylko spakować do torby.  My korzystamy z niej tylko w podróży. Nie po to jeździmy na wakacje, aby nerwowo nasłuchiwać, czy dziecko obudziło się i czy płacze. Urządzenie zapewnia rodzicom komfort psychiczny i pozwala miło spędzić wieczór bez konieczności ciągłego doglądania śpiącego malucha. Słyszeliśmy też historię o tym, jak rodzice na urlopie zostawili dziecko w pokoju i poszli do baru po drugiej stronie ulicy. Tak się składa, że zasięg elektrycznej niani wystarczył…Ludzka wyobraźnia nie zna granic:-).

  • Turystyczne łóżeczko

Wiadomo, że małe dzieci gdyby miały wybór, to najchętniej spałyby w łóżku rodziców. Nie każdy ma na to ochotę. Dlatego wyjeżdżając warto zabrać ze sobą łóżeczko turystyczne. W internecie znajdziemy  wiele różnych wariantów, które dobrać można w zależności od swoich potrzeb. Jedne nadają się, aby zabrać je  w podróż samolotem, inne nie. We wpisie „Łóżeczko turystyczne” dowiecie się, który model my wybraliśmy.

  • Mała poduszka

wp_20160720_20_33_12_moment

Czy do spania w łóżeczku, w samolocie czy do wygodnej jazdy wózkiem warto mieć ze sobą małą poduszkę dla najmłodszego towarzysza wyjazdu.  My zdecydowaliśmy się na podusię podróżną firmy Mammilla, która towarzyszy nam podczas naszych wycieczek. Jest nie tylko praktyczna, również atrakcyjnie się prezentuje ze względu na gustowny wzór i ładny kolor.

III. W drodze

  • Nosidło

Wózek wózkiem, ale na wakacjach zdarzają się takie momenty, kiedy czterokołowiec musi zostać w domu. W takich sytuacjach sprawdza się nosidło. Osobiście nie jestem fanem  zastępowania nosidłem dziecięcego wózka. Jednak podczas pieszych wycieczek po górach, kamienistym terenie czy wąskiej ścieżce lub trekkingu przez dżunglę jest to dla nas niezbędny sprzęt.

DSCN19971.JPG

Mamy nadzieję, że rodzice, którzy właśnie zastanawiali się nad pytaniem: „Co zabrać na wakacje z dzieckiem”, znaleźli tutaj kilka przydatnych wskazówek. To tylko parę małych gadżetów, ale wpłyną one znacząco na komfort podróży z bobasem. Wiadomo, dalibyśmy radę bez nich, tylko po co?

Jakie są wasze ulubione podróżnicze gadżety? Może wśród Waszych pomysłów znajdziemy jakiś wymarzony prezent dla siebie :).

Podczas posiłku

Posiłki bobasów stanowią bardzo istotną część ich dnia. Pierwszy etap życia, kiedy dziecko karmione jest tylko piersią lub mlekiem modyfikowanym nie wymaga od nas zbyt intensywnego planowania. Schody zaczynają się wtedy, gdy do diety naszych małych głodomorów zaczynamy wprowadzać urozmaicone posiłki. Jak poradzić sobie z tym w podróży? Na rynku dostępnych jest wielu „pomocników”, z których pomocy sama chętnie korzystam i które z czystym sumieniem mogę polecić.

  • Siateczka do pokarmu dla niemowląt

Siateczka do pokarmów dla niemowląt przypomina wyglądem smoczek. Jednak zamiast gumowej części, którą dziecko wsadza do buzi, wyposażono ją w siateczkę. Ze spokojem można wsadzić do niej większe kawałki np.: owoców czy warzyw. Dziadkowie będą zachwyceni możliwością podania pierwszego stałego pokarm swoim ukochanym wnukom bez ryzyka zakrztuszenia się nim przez bobasy. Produkt idealnie sprawdzi się podczas pierwszych prób podawania stałego pokarmu. Docenią go także fani BLW, a także rodzice dzieci, których pierwsze zęby nie spieszą się z pojawieniem się na świecie. Polecam wybrać taki model, który do zestawu oferuje specjalny kapsel chroniący siateczkę przed zabrudzeniem.

wp_20160504_13_14_06_pro-11

Siateczkę zaczęliśmy używać w  5 m. ż. córki. Głównie dostawała w niej owoce i warzywa. Nie stwierdziliśmy żadnych wad tego produktu. Ostrzegam jednak przed podawaniem w siateczce banana, ciężko ją potem domyć.

U nas bardzo dobrze sprawdził się produkt firmy Munchkin. Przydał się przede wszystkim w sytuacjach, gdy dziecko domagało się tego samego jedzenia, które widziało na naszych talerzach, a także podczas jazdy samochodem oraz w restauracjach.

  • Silikonowy talerzyk-podkładka z przyssawkami

Kolejny na liście jest silikonowy talerzyk  z funkcją podkładki, który umieszcza się na stole za pomocą odpowiednich przyssawek. Świetnie sprawdza się także jako nakładka na blaty krzesełek dla dzieci czy stoliki w samolocie.  Dzięki niemu zadbamy o higieniczne i bezpieczne podanie  naszemu malcowi przekąsek. Talerzyk-podkładka nie zajmuje dużo miejsca- po zwinięciu zmieści się prawie w każdej torebce. Również łatwo o utrzymanie jego czystości – wystarczy trochę wody i płyn do naczyń. Ze względu na swoją poręczność i małą wagę jest idealnym towarzyszem posiłków w trakcie podróży.

WP_20161127_21_16_37_Pro1.jpg

Praktyczne zastosowanie ma też w domu. Nakładając ten produkt na blat krzesełka naszego dziecka unikniemy mycia całego stolika. Zmniejszymy także ilość naczyń – jedzenie (pod warunkiem, że nie będzie to zupa) można ułożyć bezpośrednio na podkładce. My wybraliśmy produkt firm Summer Infant i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.

  • Silikonowy śliniak z rynienką

Nie wiem jak to wygląda u Waszych dzieci, ale nasza córka przechodziła etapy, gdy jadła całą sobą. Karmienie jej bez odpowiedniego zabezpieczenia w ogóle nie wchodziło w grę. Średnio po każdym posiłku śliniak lądował w praniu. Jest to dosyć problematyczne, gdy jesteśmy z dala od domu. Kto ma na wakacjach ochotę i czas na codzienne pranie?! Nie mówiąc już o tym, że nie wszędzie znajdziemy pralkę, a przecież nie wypakujemy naszego bagażu tylko śliniakami. Na pomoc przychodzą nam produkty wykonane z silikonu. W naszym przypadku świetnie sprawdza się śliniak firmy Baby Björn. Towarzyszy nam zawsze – czy w terenie czy w domowym zaciszu, a także  podczas weekendu u Dziadków. Jest lekki i nieduży, a gdy się zabrudzi można go umyć w zmywarce lub  pod bieżącą wodą. Wyposażony jest ponadto w rynienkę, do której spada wszystko, co nie trafiło do buziaka naszego maleństwa.  Nie sugerujcie się ceną. Ten śliniak wart jest  każdych pieniędzy. Jako jedyny mankament wytknąć mu można zbyt sztywne zapięcie, które może być dla niektórych dzieciaczków dość niewygodne. Silikonowy śliniak to „must have” każdego rodzica.

wp_20160706_17_11_32_rich_li