10 ogrodów świata w jednym miejscu. Zapraszamy na wycieczkę po Gärten der Welt.

Ciekawi jesteście kolejnej propozycji na jednodniową wycieczkę? Tym razem chcielibyśmy Was zaprosić do Berlina, a dokładniej do dzielnicy Marzan-Hellersdorf. Znajduje się tutaj kompleks znany jako  Gärten der Welt  – Ogrody Świata. Na jego terenie zwiedzić można 10 ogrodów z najodleglejszych zakątków świata – od angielskiego po orientalny  – oraz skorzystać z wielu innych atrakcji.

Obecnie na terenie parku odbywa się Międzynarodowa Wystawa Ogrodnicza – IGA 2017, która trwać będzie do 15 października 2017. Wiąże się to niestety z podniesieniem cen biletów wstępu. W związku z imprezą wybudowano jednak dodatkowe atrakcje, które urozmaicają pobyt i rekompensują wyższą cenę. Należą do nich m.in.: kolejka linowa, platforma widokowa oraz tor bobslejowy. Poza tym w ramach imprezy IGA architekci krajobrazu z różnych państw stworzyli międzynarodowe gabinety ogrodowe. Kolejne niespodzianki znaleźć można idąc wzdłuż tzw. Aqua Promenady.

gärten der welt 67.jpg

My się tak trochę śmiejemy, że dzięki szczecińskiemu projektowi „Floating Garden 2050” doczekamy się jakiegoś bezpośredniego połączenia z tego parku do Szczecina, aby goście Ogrodów Świata mogli zobaczyć również innowacyjny pływający ogród z Polski. W końcu z Marzahn to już bliżej do polskiej granicy niż do zachodniego Berlina…:-).

Do głównych ogrodów tej atrakcji zalicza się:

  • chiński
  • japoński
  • koreański
  • orientalny
  • włoski
  • balijski
  • angielski
  • labirynt
  • chrześcijański
  • bylinowy

Każdy z nich jest piękny i interesujący. W labiryncie zarówno dzieci jak i dorośli będą się dobrze bawić. Po około 8 minutach poszukiwaczom przygód udaje  się odnaleźć małą wieżę widokową, która znajduje sie w sercu labiryntu.  Pilnujcie tylko swoich pociech, aby nie pomyślały, że naprawdę zabłądziły :-). Jedyny ogród, który znajduje się w zamkniętym pomieszczeniu to ogród balijski, gdzie podziwiać można tropikalną roślinność.

Do moich ulubionych zakątków należy ogród chiński z dość dużym jeziorem, kamiennym mostem i tradycyjnymi pawilonami.  Jego nazwa „Ogród odzyskanego księżyca” nawiązuje do zjednoczenia niegdyś podzielonego Berlina. Odwiedzający mają tutaj szansę skosztować drobnych smakołyków z Państwa Środka, napić się różnych rodzajów chińskiej herbaty oraz wziąć udział w ceremonii jej parzenia.

ogrody.jpg

Chcecie spojrzeć na park z trochę innej perspektywy? Przejedźcie się kolejką linową. Kursuje między wejściami na teren IGA na trasie „Kienbergpark“ – Gärten der Welt” z jednym stopem po drodze. Zatrzymuje się przy platformie widokowej, z której można podziwiać panoramę wschodniej części Berlina.

gärten der welt 56.jpg

gärten der welt 11.jpg

W Ogrodach Świata znajdziecie również zwierzątka, małą plażę z leżakami i dużo  zielonych terenów, gdzie odwiedzający spragnieni ciszy i spokoju mogą zaszyć się z książką.

0E66C305-F931-4562-8C24-D8801C9A5B22.jpg

Liczne imbisy nie dadzą Wam umrzeć ani z głodu ani z pragnienia. Oczywiście  możecie też przynieść jakieś przekąski ze sobą.

Osoby, które kochają przyrodę i lubią spędzać czas na łonie natury docenią uroki tej berlińskiej atrakcji.

gärten der welt 76.jpg

Rodziny z dziećmi  zagospodarują odpowiednio swój czas  na placach zabaw i w innych przyjaznych dzieciom częściom parku.

gärten der welt 9.jpg

Ogrody Świata Marzahn to idealne miejsce na aktywną wycieczkę, leniwą niedzielę…lub sesję zdjęciową. Jako pasjonaci podróży stwierdziliśmy, że park, w którym możemy w ciągu jednego dnia przenieść się z Japonii do Chin, a następnie do Orientu będzie odpowiednią scenerią dla naszej sesji ślubnej.

sesja.JPG

sesja1.JPG

Na koniec parę wskazówek:

1. Teren parku jest dość rozległy i trzeba się trochę nachodzić, aby dotrzeć do bardziej oddalonych zakątków. Warto więc zabrać wózki,  rowerki czy inne sprzęty dla swoich pociech.

2. Oficjalny parking IGA, z którego bus dowozi odwiedzających do bramy wejściowej kosztuje 7€ za dzien. Możecie spróbować poszukać miejsc do parkowania na osiedlach, które sąsiadują z Ogrodami Świata.

3. Zwiedzanie parku polecamy zacząć od wejścia „Gärten der Welt” przy Blumberger Damm 44.

4. Poproście o mapę przy wejściu.

5. Koniecznie weźcie ze sobą aparat.

 

Więcej informacji znajdziecie na: https://gruen-berlin.de/en/gaerten-der-welt

oraz oficjalnej stronie IGA.

 

Podoba Ci się ten tekst? Zostaw komentarz, like´a albo udostępnij!

 

 

 

Bukareszt naszymi oczami

Jak na ciepłolubnego człowieka przystało każdej zimy marzy mi się wyjazd w jakieś gorące miejsce na ziemi. Z tego względu jako cel lutowej wycieczki zaproponowałam Rumunię…;-). Cóż, najwidoczniej muszę mieć w sobie coś z masochisty,  skoro na urlop wybieram miasto z jeszcze niższą temperaturą niż w miejscu zamieszkania. Pogodziłam się już z tym, że przez tyle lat naszą jedyną zimową wyprawą w cieplejsze rejony globu  był wyjazd do Walencji. Ach, do dziś pamiętam, kiedy w grudniu spacerowałam po jej ulicach w krótkim rękawku. Liczę na to, że któregoś dnia przestanę robić sobie na złość i wybiorę słońce, piasek i drinki z palemką.

Wiedziałam, że w Bukareszcie będzie dość zimno. Okazało się jednak, że warunki pogodowe trochę przerosły nasze oczekiwania. Stolica Rumunii przywitała nas sporą ilością śniegu i to już na płycie lotniska. Jeszcze więcej białego puchu czekało na nas w mieście. Wózkiem musieliśmy lawirować nie tylko między ludźmi, ale także między zaspami śniegu… (Wspominałam o tym już nieraz, ale powtórzę to ponownie: Jak dobrze, że mamy Stokke! Ani zimowa pogoda, ani nierówne podłoże nam z nim niestraszne!) Wielkie były również sople lodu, które majestatycznie zwisały nad głowami przechodniów i czekały na dogodny moment, aby spaść w dół (i w idealnym przypadku w kogoś trafić).

DSCN40951.JPG

Przyznam szczerze, że zignorowanie minusowych temperatur wymagało sporego samozaparcia. Jednak bezchmurne niebo, promienie słońca odbijające się od śniegu i puste żołądki zmotywowały  nas pierwszego dnia do wyjścia z naszej bazy mieszkalnej (ponownie skorzystaliśmy z portalu Airbnb – podziękowania dla przesympatycznej Leili).

Czy było warto marznąć na zewnątrz, chodzić z czerwonym nosem jak renifer Rudolf lub w przypadku niektórych, ubolewać nad przemoczonymi butami? Zdecydowanie tak! Zresztą staraliśmy się nie koncentrować na tak błahych sprawach, ponieważ Bukareszt nas całkowicie pochłonął!

B26C132D-7508-4739-9E5B-7CEE9042D8C71.jpg

Słyszeliśmy sporo niezbyt pochlebnych opinii na temat stolicy Rumunii i sami  mieliśmy niekoniecznie pozytywne wyobrażenie o tym mieście. Podczas tego wyjazdu przekonaliśmy się o tym, w jak wielkim błędzie byliśmy.

DSCN4086.JPG

Po pierwszych przejechanych kilometrach z lotniska w kierunku centrum Bukaresztu kłębiły się w mojej głowie różne skojarzenia. Zwisające na słupach i splątane ze sobą kable elektryczne, które ciągnęły się wzdłuż drogi przypominały mi kraje azjatyckie. Z drugiej strony nieukończone budynki, wybudowane przy ulicy, wzdłuż której poustawiane były słupy elektryczne przypominały miasta Ameryki Centralnej. Zastanawiałam się, jakie będzie to miasto.

Już pierwszy spacer dał nam odpowiedź na to pytanie. Najtańsza stolica Europy w niczym nie przypomina Sofii (a tego się spodziewaliśmy). Przede wszystkim ma normalnej wysokości krawężniki, a przynajmniej w większości ; -) (nawiązanie do wpisu: Z perspektywy rodzica – Sofia ). Poza tym mieszanka historycznej, socrealistycznej i nowoczesnej zabudowy tworzy urokliwą scenerię i powoduje, że miasto prezentuje się bardzo ładnie.

WP_20170210_14_27_39_Rich_LI1.jpg

Zarówno szerokie aleje, np. Aleja Zwycięstwa, jak i małe wąskie uliczki zachęcają do spacerów. Przechadzając się po nich, natknąć się można na przepięknie zdobione budowle, a także takie, po których widać, że czasy świetności mają już za sobą.  

DSCN4084.JPG

Mieszkańcy Bukaresztu nie mogą również narzekać na brak parków. Jednak przykryte białym puchem niespecjalnie rzucały się w oczy.

DSCN41031.JPG

Najwięcej sprzecznych emocji wywołał w nas Pałac Parlamentu (Pałac Ceausescu).  Jego rozmiar przytłacza. Po Pentagonie jest to drugi co do wielkości budynek na świecie.  Co ciekawe, okrzyknięto go najbrzydszą i równocześnie najpiękniejszą budowlą miasta. O gustach się nie dyskutuje, więc nie ma sensu debatować o tym, który tytuł został przyznany słusznie. Osobiście nie chciałabym go oglądać codziennie w drodze do pracy. Zresztą nie jest to tutaj istotne. Pytanie, które pojawiło się w mojej głowie, gdy tylko zbliżyliśmy się do Pałacu Parlamentu i które do dziś mnie nie opuściło brzmi: „Jak wielkim trzeba być megalomanem, aby wybudować tak ogromny i zupełnie niepotrzebny budynek?!” Chyba co najmniej tak wielkim, jak sam projekt budowlany. Nie wspominając już o smutnym losie biednych obywateli Rumunii, którzy przez 22 lata rządów Ceausescu już i bez jego szaleńczych zapędów przebudowy miasta wystarczająco się nacierpieli. W planie mieliśmy wycieczkę po wnętrzach dawnego Domu Ludowego. Próbowaliśmy przez 3 dni. Niestety z powodu protestów możliwość zwiedzania pomieszczeń tego najsłynniejszego zabytku Bukaresztu została tymczasowo wstrzymana. Mogliśmy wejść jedynie do Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które mieści się w jednym ze skrzydeł Pałacu. Muszę przyznać, że im bliżej tego gmachu staliśmy, tym większe niezrozumienie wzbudzał w nas pomysł dyktatora. Może, gdy ponownie wrócimy do tego pięknego kraju i uda nam się wejść do środka gmachu Ceausescu będę w stanie choć w minimalnym stopniu zrozumieć ideę, która przyświecała temu projektowi.

WP_20170212_13_57_24_Rich_LI1.jpg

Dzięki pieszym wycieczkom i przejażdżką wynajętym samochodem mogliśmy obejrzeć miasto i okolice z różnych stron. Codziennie utwierdzaliśmy się w opinii, którą jednogłośnie wydaliśmy  pierwszego dnia. Bukareszt to bardzo urokliwe miasto. Jednak kierowcy mogliby stosować więcej przepisów ruchu drogowego, a mniej klaksonów.

Każdego dnia zastanawiałam się nad tym, dlaczego ktoś powiedział, że stolica Rumunii jest brzydka?! No właśnie… Dlaczego? To chyba głównie nasze uprzedzenia zbudowały nieprzychylny obraz stolicy Rumunii w naszych głowach. Na szczęście różni się on od napotkanej rzeczywistości. Niech to będzie lekcją dla nas wszystkich, że zdanie o danym kraju powinniśmy budować będąc już na miejscu i że z uprzedzeniami trzeba walczyć, m.in. za pomocą podróży.