Jak przygotować sie do podróży po Japonii?

Pytacie, ile czasu potrzebowaliśmy na przygotowanie naszej podróży po Japonii. Co załatwialiśmy wcześniej, a co dopiero na miejscu.

Planowanie naszej wycieczki podzielić można na 5 etapów:

  1. Zakup biletu lotniczego

Zdecydowanie najdłużej zajmuje znalezienie odpowiedniej promocji biletów lotniczych. Proces można oczywiście skrócić ignorując ceny i wybierając pierwsze lepsze połączenie do interesującej nas destynacji. Ten sposób pozbawia jednak radości, jaką daje samo szukanie.  Poza tym jeszcze nie wygraliśmy w lotto, dlatego staramy się być łaskawi  dla naszych portfeli. Doświadczenie nauczyło nas tego, że kupując bilety z dużym wyprzedzeniem mamy szansę na atrakcyjną cenę. Z reguły na 5-6 miesięcy przed planowaną wyprawą stajemy się szczęśliwymi posiadaczami potwierdzenia rezerwacji na wybrane połączenie lotnicze.  Wtedy wiemy już, że nie ma odwrotu i na pewno lecimy. Życie nauczyło nas, że im dłużej człowiek zwleka z zakupem, tym zwiększa się ryzyko, że z wyjazdu nic nie wyjdzie. Szczególnie jeżeli chcemy wyjechać w konkretnym miesiącu. Im dłużej czekamy, tym więcej dodatkowych terminów pojawia się w kalendarzu, które potem kolidują z wycieczką. Poza tym bez konkretnych dat wylotu ciężko planować kolejne kroki. Dla nas także sam okres oczekiwania na wyjazd jest ekscytujący. Dostarcza dodatkowej radości. Obowiązki w pracy też jakoś szybciej udaję się wypełnić, gdy przed oczami pojawia się perspektywa urlopu.

Bilet do Japonii zakupiliśmy na ponad 6 miesięcy przed datą odlotu. Dlaczego aż tak wcześnie? Musieliśmy się upewnić, że nasz przyjaciel, który deklarował gotowość wyjazdu, na pewno będzie mógł polecieć.

  1. Ustalenie trasy

Następnie – jednak dużo później niż zakup biletu – przychodzi czas na ustalenie trasy lub listę miast, które chcielibyśmy odwiedzić. Podróż z dzieckiem nie pozwala na taką spontaniczność, jak jeszcze parę lat temu. Wynika to z tego, że nie nocujemy już w hostelach, gdzie zawsze można trafić chociaż jedno wolne łóżko do spania (przynajmniej takie jest nasze doświadczenie). Wiemy, że rodzice z dziećmi nie mają tam czego szukać. Przecież żaden młody podróżnik, który oszczędza na wszystkim podczas swojego wyjazdu nie marzy o tym, aby słuchać za ścianą płaczu małej istoty… Jeżeli zależy nam na noclegu w rozsądnej cenie, to warto zająć się tym tematem wcześniej, a przede wszystkim najpierw wiedzieć, w jakim mieście będziemy nocować.

Zazwyczaj trasę planujemy na pierwsze dwa tygodnie. Resztę już w trakcie wyjazdu w zależności od samopoczucia naszej córki. Oczywiście wcześniej przygotowujemy parę pomysłów na pozostałe dni.

Japonia Sara

Do Japonii polecieliśmy na 2,5 tygodnia. Kraj kwitnącej wiśni ma wiele do zaoferowania, dlatego musieliśmy się dobrze zastanowić nad tym, co chcielibyśmy zobaczyć i gdzie chcielibyśmy spędzić najwięcej czasu. Wiązało się to z czytaniem przewodnika, a także różnych blogów i artykułów. Ostatnie dni planowaliśmy już na miejscu dopasowując intensywność wycieczki do naszego nastroju.

  1. Rezerwacja noclegów

Kolejnym krokiem jest rezerwacja noclegów. Tym tematem zajęliśmy sie na jakieś 3 miesiące przed wylotem. Mieliśmy jasno postawiony cel: gdy tylko będzie to możliwe NIE nocujemy w hotelach. W tę podróż wybrali się z nami nasi przyjaciele z 15-miesięczną córeczką. W grę wchodziły zatem tylko prywatne mieszkania, które dałyby młodym przestrzeń do zabawy, a nam miejsce do miłego spędzania wieczorów. Taka forma noclegu pozwala także na zakosztowanie życia prawdziwego Japończyka. Korzystasz z typowej japońskiej łazienki, śpisz na futonie w pokoju wyłożonym tatami. (O japońskim mieszkaniu przeczytacie w innym wpisie). Chodzisz do sklepu, aby kupić sushi, pierożki i piwo. Podziwiasz ciuchy sąsiadów rozwieszone na balkonie. Pozdrawiasz mieszkańców bloku słowami „Ohayou” lub „Konnichiwa. O i segregujesz śmieci! Jeżeli ogarnąłeś ten temat, to znaczy, że jesteś jak lokalni. Do dzisiaj zastanawiamy się, czy pojęliśmy ten nie do końca dla nas logiczny system.

japonia chata.jpg

Im wcześniej szuka się noclegów, tym lepsze i atrakcyjniejsze cenowo mieszkania można znaleźć. Prywatnych kwater szukaliśmy jak zwykle na portalu Airbnb.pl .

Podczas całego wyjazdu w pokoju hotelowym nocowaliśmy tylko raz i to nam wystarczyło. Malutki pokój, zwykła łazienka… co w tym egzotycznego?

Uważajcie tylko szukając hoteli… W Japonii (zresztą nie tylko tam) popularne są tzw. „love hotels”. Pojawiają się one często w internetowych wyszukiwarkach noclegów kusząc swoimi cenami i dość specyficznym wystrojem. Jak się możecie domyślać, idzie się tam zazwyczaj tylko w jednym celu. Oczywiście można tam też przenocować ;D.. Jednak z dziećmi nie liczcie na wejście… 🙂

  1. Zakup biletu na pociąg

Ostatnim etapem, który wiązał się z wydaniem większej sumy pieniędzy był zakup biletu na przejazdy (głównie) pociągami (Japanese Railway Pass). Zamówiliśmy go na miesiąc przed wyjazdem.

JPR.jpg

Kosztuje sporo, ale jeżeli mamy zamiar dużo jeździć, to inwestycja ta szybko się zwraca.  JR Pass można kupić poza terytorium Japonii  i do marca 2018  także w wybranych japońskich miastach. Pamiętajmy, aby bilety zamówić najwcześniej na 3 miesiące przed wylotem.

  1. Dogrywanie szczegółów

Na parę dni przed wyjazdem sprawdzaliśmy możliwości niedrogiego dojazdu z lotniska do centrum Tokio. Zamówiliśmy również tańszy bilet na przeprawę przez japońskie Alpy i ściągaliśmy przydatne aplikacje, np.: HyperDia.

Dowiedzieliśmy się również, że nie ma mapy Japonii w trybie offline na nasze telefony. Jak dobrze, że jechaliśmy z kimś, kto posiadał komórkę innej firmy. Zorientowaliśmy się też, że nasz bilet na pociąg kończy się dzień wcześniej niż zakładaliśmy…

Pod koniec przygotowań zawsze zdarzają się jakieś małe wpadki, to zapowiada początek dobrej przygody, prawda? 🙂

 

Jeśli Ci się podoba tekst, zostaw komentarz, like´a albo udostępnij!

 

Jak przeżyć lot z małym dzieckiem i nie odlecieć?

Rodzice, którzy mają przed sobą pierwszy lot z małym dzieckiem często nie wiedzą czego się spodziewać. Zastanawiają się, czy i jak uda im się przetrwać  tę podróż.  Potwierdzają to także zapytania, które od Was dostajemy.

Pytacie głównie o to, czy istnieje jakiś złoty środek, który pomógłby ujarzmić brzdąca podczas (szczególnie długiego) lotu.

Być może zawiodę teraz niektórych rodziców, a jeszcze bardziej bezdzietnych współpasażerów, ale nie, nie ma żadnego uniwersalnego sposobu, ani magicznego zaklęcia, które gwarantowałoby spokojne spędzenie x godzin w samolocie, gdy na pokładzie  jest dziecko.

Każdy maluch jest inny i inaczej reaguje w takich sytuacjach. Nasza córka co prawda nie zapłakała ani razu podczas lotu do Kanady, nadrobiła jednak „straty”  podczas wycieczki do Sofii. Zatem czy dziecko będzie płakać NIE zależy od długości lotu. Wiadomo, wielogodzinna podróż zwiększa prawdopodobieństwo płaczu czy zniecierpliwienia ze strony potomstwa… Spójrzmy jednak prawdzie w oczy. Kto z nas sam nie miał czasem ochoty zawyć do księżyca, gdy lot dłużył się niemiłosiernie?

Na szczęście istnieje kilka metod, które na pewno ułatwią Wam przetrwanie podróży samolotem z własnymi dzieciakami. Przedstawiam Wam 8 sprawdzonych sposobów na „Jak przeżyć lot  z bobasem i nie odlecieć.”

1. Nie wychodź z domu bez nosidełka.

Moim zdaniem nosidło zalicza się do tzw. „must have” podczas podróży samolotem. Nadaje się nie tylko do usypiania dziecka podczas przechadzki po pokładzie maszyny, ale także do ujarzmiania go, gdy  zaczyna wydziwiać. Poza tym dzięki niemu poruszanie się po lotnisku staje się prostsze.

DSCN4080.JPG

2. „Polejcie mu.”

Niezależnie od tego czy karmisz piersią, podajesz dziecku mleko (zwykłe lub modyfikowane), czy wodę podczas startu warto mieć pod ręką butelkę lub cycka 😊. Gdy samolot się rozpędza, należy położyć dziecko na kolanach i wyciągnąć przygotowany „sprzęt”. Po pierwsze ułatwi to mu uporanie się ze zmieniającym się ciśnieniem. Po drugie maluch będzie miał zajęcie na czas, gdy zostanie unieruchomiony pasami. The last, but not least jest szansa, że zaśnie i prześpi część lotu.

dscn0031

3. Spanie dopiero w samolocie

W zależności od długości trwania podróży proponuję, przemęczyć dziecko i „pozwolić” mu zasnąć dopiero w samolocie. Maluch będzie tak zmęczony, że uśnie przy butelce lub najpóźniej przy kołysaniu w nosidle. Jeżeli naładuje baterie przed startem (czytaj: wyśpi się), to przy długim locie to Wam może zabraknąć sił, aby ujarzmić taką kulkę energii.

4. Przekupstwo

Podróż to idealny czas na prezent. Przed wyjazdem wybierzcie się na zakupy i wybierzcie dziecku odpowiednią wielofunkcyjną zabawkę. Mały towarzysz będzie się nią bawił dłużej niż znanymi mu już dotąd gadżetami z dziecięcego pokoju, a Wy będziecie mieli chwilę wytchnienia w trakcie lotu (może obejrzycie nawet 15 minut filmu ;D).

PS. Ze względu na pozostałych pasażerów jednym z kryteriów wyboru zabawki powinna być regulowana głośność.

5. Miejsce przy oknie

Kolejną formą urozmaicenia dziecku czasu w samolocie jest oglądanie widoków za oknem: czy to przy starcie, lądowaniu, czy nawet w trakcie samego lotu (nawet jeżeli przez większość trasy widać tylko chmury). Gdy podziwianie krajobrazów znudzi się naszemu małemu podróżnikowi, można zagrać z nim w grę „zamknij okienko”. Pokazujemy mu wtedy, że okiennicą można poruszać. Pod żadnym pozorem nie róbcie tego, gdy w samolocie akurat symulowana jest noc, a za oknem właśnie budzi się dzień. Inaczej Wasze dziecko zafunduje pobudkę promieniami wschodzącego słońca osobom, które siedzą obok Was.   Nie zapominajcie, że przedstawione metody mają Wam pomóc w zorganizowaniu dziecku czasu, a nie w zdenerwowaniu innych pasażerów.

6. Wycieczkę zacznij od zwiedzania samolotu.

Zwłaszcza w trakcie dłuższego lotu dziecko będzie chciało się ruszać i nie wysiedzi  ani na swoim miejscu, ani na Waszych kolanach. Ma do tego prawo. W tej sytuacji warto wybrać się z nim na spacer po pokładzie. Można też stanąć w tylnej części samolotu i poobserwować pracę załogi.

WP_20161125_19_17_01_Pro[1404] (3)1.jpg

7. Uspokojacze.

Jak w przypadku każdej wycieczki przygotuj ulubione snacki tzw. „uspokojacze”. Przydadzą się wtedy, gdy wszystko inne zawiedzie.

8. Keep calm and be patient.

Na którymś etapie podróży Wasze potomstwo może zacząć marudzić. To normalne, zdarza się nawet dorosłym pasażerom. Nie rozglądajcie się wtedy nerwowo dookoła szukając krytycznych spojrzeń. Nie dajcie się zestresować, a przede wszystkim zachowajcie spokój. Udawajcie, że to nie Wasze dziecko … ;-D.  A tak poważnie… Wiadomo, że niektórzy będą przewracać oczami i ostentacyjnie zaczną wyciągać stopery. Nie powinno być to dla Was istotne w tym momencie. Nie robicie nic nielegalnego zabierając swoje dziecko w podróż, oni też to kiedyś będą mieli to przed sobą. Nie zapomnijcie również o dużym zapasie cierpliwości, tego nie da się nigdzie kupić ;-).

Jeżeli twierdzicie, że „moje dziecko na pewno nie będzie płakało podczas lotu”, to cóż…mogę tylko rzecz, że oszukiwanie się, również stanowi jakaś metodę ;).

Podoba Ci się ten tekst? Zostaw komentarz, like´a albo udostępnij!