Z perspektywy rodzica – Sofia

Dziś kolejny wpis z cyklu ” Z perspektywy rodzica” (ostatnio było TU o Kanadzie). Tym razem na celowniku znalazła się Sofia.

Dlaczego zdecydowaliśmy sie na stolicę Bułgarii? A dlaczego nie? Tak naprawdę nie mieliśmy żadnego konkretnego powodu. Po pierwsze, jeszcze nas tam nie było. Po drugie, znaleźliśmy dość tanie bilety lotnicze do Sofii  i stwierdziliśmy, że grzechem byłoby nie skorzystać z tej oferty. Pewnie niektórzy pomyśleli w tym momencie: „Serio, to jedyne kryteria?”. Tak, serio. Czego chcieć więcej w przypadku krótkiego wypadu?

Nawet gdy pomysł okaże się fatalny, to mamy przed sobą perspektywę szybkiego powrotu do domu. Planowanie krótszego wyjazdu ma tę zaletę, że właśnie nie trzeba go jakoś szczególnie planować. To oznacza, że ustalanie kryteriów, jakie powinien spełniać cel naszej wycieczki nie jest tak  kluczowe jak w przypadku dłuższej podróży. Nawet ewentualne niedogodności nie będą specjalnie problematyczne, gdyż będziemy musieli się z nimi zmagać tylko przez kilka dni.

Ciocia Kasia, która się wybrała razem z nami, wspomniała przed wylotem, że czytała o utrudnieniach dla ludzi na wózkach i z wózkami w stolicy Bułgarii. Postanowiliśmy się sami o tym przekonać.

SOFIA PRZYJAZNA TURYSTOM Z DZIEĆMI?

WP_20161127_21_26_49_Pro1.jpg

  • Udogodnienia

Jakie udogodnienia??? 😉 W Sofii głównym zmartwieniem rodziców nie jest szukanie przewijaka w toalecie, bo tam go po prostu nie ma. Większym problemem jest znalezienie lokalu, w którym nie można palić lub chociażby takiego, w którym jest  osobne pomieszczenie dla niepalących. Naprawdę nie miałam pojęcia, że Bułgarzy tak chętnie trują się dymem nikotynowym.  Zapach papierosów przebija się nawet w toaletach na lotnisku. Brak palarni zmusza ludzi do palenia w pomieszczeniach przeznaczonych do innych celów. Chyba zapomniałam już, jak wyglądał świat przed wprowadzeniem zakazu.

Z kolei miłym zaskoczeniem na lotnisku był specjalny pokój, w którym znajdowały się dwa łóżeczka, toaleta oraz umywalka. W tym miejscu rodzice mieli możliwość, aby spokojnie nakarmić czy uśpić swoją pociechę. Oczywiście przewijaka brak ;).

Jeżeli chodzi o krzesełka dla dzieci, to zdarzają się w niektórych restauracjach, ale nie jest to ogólnie przyjęty standard. W wielu lokalach ciężko postawić wózek przy stole, więc mali towarzysze kończą często na kolanach opiekunów.

Problem dla rodziców z wózkiem stanowi na pewno samo poruszanie sie po Sofii. Ze względu na duży ruch zbudowano w nim bardzo dużo przejść podziemnych. Można byłoby pomyśleć, że przecież to nie problem, bo pewnie wyposażono je w odpowiednie rampy lub windy. Niestety, w tym wypadku rzeczywistość odbiega od naszych wyobrażeń. Windy zdarzają się rzadko, a rampy które nadają sie do bezpiecznego zjazdu wózkiem widziałam raz lub dwa. Większość „ramp” to dwie metalowe szyny ułożone w takiej odległości, która często nie pasowała do rozstawu kół naszego wózka.  Wózek trzeba było albo wnieść/ znieść lub bardzo powoli nim zjechać. Zastanawia mnie, jak radzą sobie  z tym ludzie na wózkach inwalidzkich. Jeżeli nie jeżdżą na nich wyczynowo, to nie wiem, jak mogą skorzystać z przejść podziemnych nie robiąc sobie przy tym krzywdy.

  • Środki transportu

Mieszkańcy Sofii nie mogą narzekać na  komunikacje miejską: tramwaje, trolejbusy, 2 linie metra i autobusy. Wszystkie kursują dość często, więc można się dzięki nim dość swobodnie poruszać po mieście. Dojazd na lotnisko także nie stanowi problemu – metro dowozi pasażerów na terminal 1. Na większości stacji są ruchome schody, a czasem można nawet napotkać windy. Turyści z wózkiem muszą jednak uważać, gdy planują przejażdżkę autobusem. Stare modele maja schody i poręcz po środku wejścia, która może uniemożliwić wsiadanie z szerokim czterokołowym pojazdem. Nasz wózek jest dość duży, przez co istniało ryzyko, że nie zmieścimy się w drzwiach. Raz przed przyjazdem autobusu złożyliśmy wózek, abyśmy nie mieli problemu przy wsiadaniu. Jak na złość podjechał nowy model z niską podłogą i cała akcja poszła na marne.

Dodatkowym atutem tego miasta są taksówki w przystępnych cenach. Nie ma zwyczaju zapinania pasów w samochodach, więc chyba nie muszę dodawać, że nie ma co liczyć na foteliki dla dzieci. Szanse na to mamy chyba jedynie na lotnisku, jeżeli zamówimy taksówkę bezpośrednio w okienku dyspozytora. Wtedy na żądanie dostaniemy siedząco samochodowe.

  • Jedzenie dla bobasów

W sklepach dostępne są te same produkty dla dzieci co w naszej części Europy. Muszę jednak przyznać, że ich ceny są wyższe. Jeżeli jedziemy do Sofii tylko na kilka dni, to myślę, że kaszki i mleko warto zabrać ze sobą.

  • Atrakcje

Nie zaobserwowałam żadnych szczególnych atrakcji dla starszych dzieci, ale też takich nie szukałam. Na pewno miłą odskocznią od zgiełku ulic są liczne parki. Nie spodziewajmy się w nich jednak super placów zabaw, ale jakaś pojedyncza huśtawka czy zjeżdżalnia na pewno się znajdzie. Dodatkową atrakcją, która zagospodaruje nam cały dzień jest masyw górski Witosza.  To miejsce jest idealne na spacery, podczas których można delektować się piękną naturą i wspaniałym widokiem. Z kolei zimowa porą   fani sportów zimowych znajdą tutaj trasy narciarskie. Na górę można dostać się autobusem o nr 66, taksówką lub gondolą (nie jest czynna przez cały rok).

Wokół większości zabytków, które można zwiedzić znajdują się schody. Niestety ciężko uniknąć w tym mieście noszenia wózka.

  • Krawężniki, chodniki

Krawężniki i chodniki zasługują na umieszczenie w osobnym punkcie. Przez chwilę wahałam się nawet, czy nie dodać ich do kategorii „atrakcje”. Jazda wózkiem, rowerem czy nawet chodzenie po nich to wyzwanie. Chyba nie skłamię, gdy powiem, że każda osoba z naszej 5-osobowej grupy potknęła się przynajmniej raz… Naprawdę… już dawno  nie widziałam tak nierównych chodników. Nasz wózek ma wielkie dmuchane kółka, takie „mini terenówki”. Do tej pory ich zalety docenialiśmy głównie w lesie czy na nierównym terenie. Jednak w Sofii przydały się podczas zwykłego spaceru po mieście. Zwykłe plastikowe kółka w niektórych miejscach mogłyby nie przetrwać takiej wycieczki. Same krawężniki mają natomiast wysokość ok. 20 cm…czasami nawet więcej. Na pewno polecam je wszystkim fanom wyczynowej jazdy na deskorolce, rodzice z wózkiem będą jednak mniej zachwyceni.

  • Nastawienie wobec dzieci

Nie zaobserwowałam żadnego wrogiego nastawienia Bułgarów ani też przesadnej radości okazywanej małym podróżnikom.  Myślę, że nastawienie wobec dzieci określić można jako umiarkowanie dobre. Na pewno nie trzeba się obawiać niemiłych spojrzeń ze strony pracowników miejsc, do których się udamy. Na lotnisku pracownicy kontroli bagażowej uśmiechali się tylko do naszej córki. Reszta naszej grupy spotkała się natomiast z brakiem sympatii z ich strony.

Niestety potwierdzamy, że Bułgaria nie jest zbytnio przystosowana do poruszania się po niej na wózku lub z wózkiem.

Do Sofii  warto udać się w ramach krótkiego rodzinnego wyjazdu. Polecam je również miłośnikom gór, którzy chcieliby połączyć miejski urlop ze spacerem po górskich szlakach.  Jednak podróżowanie po tym mieście może być ciężkie dla osoby, która zdecyduje się na przyjechać do Sofii sama z dwójką dzieci.                                                                                    Nie powiedziałabym, że jest to miasto przygotowane na turystów z dziećmi. Jednak brak wyżej wymienionych udogodnień nie spowoduje, że nasza wycieczka będzie nieudana. Wnoszenie wózka jeszcze nikogo nie zabiło.  Natomiast rodzice przebierają swoje pociechy w tak różnych miejscach, że poradzą sobie bez przewijaka.  Jednak stolica Bułgarii nie wygrałaby plebiscytu na miejsce przyjazne turystom z dziećmi.

PS. Wszystkim zainteresowanym odwiedzeniem stolicy Bułgarii sugerowałabym zabranie lekkiej spacerówki niż dużego/ciężkiego wózka lub super wujka, który pomoże w przenoszeniu „dzieciowozu”.

Z perspektywy rodzica- Kanada

Każdy rodzic prędzej czy później będzie musiał zadać sobie pytanie: „Dokąd udać się z dziećmi na wakacje?” Nie ma znaczenia, czy wybierzemy miejsce znajdujące się 20, 200 czy 2000 km od domu. Najważniejsze, że spędzimy ten czas razem. Oczywiście musimy być świadomi tego, że istnieją państwa bardziej przyjazne rodzinnym wyjazdom i takie, do których  może niekoniecznie leciałabym w pierwszą w podróż z bobasem. Przykładowo na Indie czy Birmę przyjdzie jeszcze czas…

Jeżeli możemy sobie jednak pozwolić na luksus w postaci wyboru dowolnego miejsca na ziemi,  warto byłoby zastanowić się nad kryteriami, jakie powinien spełniać cel naszej wycieczki. Nie, nie zachęcam nikogo do tworzenia listy za i przeciw ani prowadzenia wielogodzinnych analiz. Wystarczy wybrać kilka punktów, które ułatwią nam podjęcie decyzji i pozwolą z miliona cudownych miejsc na świecie wybrać to jedno, które w danym momencie naszego życia, będzie idealne. Kryteria te nie zagwarantują nam niestety, że wyjazd będzie  w 100% udany, ale przynajmniej dadzą nam poczucie świadomego wyboru. Muszę przyznać,  że lista, którą stworzyliśmy przed pierwszą daleką podróżą z naszą córką była bardzo krótka. To wynikało z braku doświadczenia w wyprawach z potomstwem oraz z tego, że decyzje zakresie wycieczek podejmujemy zazwyczaj dość spontanicznie. Chcieliśmy wykluczyć państwa, które ze względu na rozwój cywilizacyjny, stopień bezpieczeństwa, utrudniony dostęp do czystej wody i brak możliwości korzystania z wózka (nasze dziecko nie jest fanem nosidełek) mogłyby wywołać u nas pewną frustrację (o tym pisałam już  w wpisie „Lecimy do Kanady„). Innych aspektów nie braliśmy pod uwagę. Jesteśmy jednak świadomi tego, że nasze wymagania będą się zmieniały wraz z wiekiem naszej córki.  Natomiast dzięki wycieczce do Kanady przekonaliśmy się, co wpływa na komfort podróży z dzieckiem..

CZY WARTO WYBRAĆ KRAJ SYROPU KLONOWEGO JAKO CEL RODZINNEJ WYCIECZKI?

  • Udogodnienia

Po pierwsze Kanada to państwo przygotowane na turystów z dziećmi. Niemalże w każdej restauracji (nawet w tych obskurnie wyglądających) dostępne są krzesełka dla maluchów lub specjalne nakładki na normalne krzesła. Oprócz tego ponad 80% toalet (za wyjątkiem toi toi) posiada przewijaki. W dodatku znajdują się one nie tylko w damskich, ale także w męskich toaletach!!! Kanadyjczycy wpadli najwyraźniej na to, że ojciec też jest w stanie przebrać dziecku pieluchę. Na szczęście nie wszędzie na świecie rozumiane jest to wyłącznie jako obowiązek matki. Z drugiej strony zawsze zastanawiało mnie, jak problem zmiany pieluchy u dzieci w miejscu publicznym rozwiązują mężczyźni. Wyobrażam sobie wszystkie kreatywne rozwiązania (Panowie, ucieszą mnie Wasze komentarze w tym temacie) .  W Kanadzie nikt nie musi kombinować.   Moim osobistym highlight´em w tym zakresie są tzw. pomieszczenia rodzinne, do których  mogą wejść oboje rodzice. W środku znajdują się zarówno przewijak, jak i toaleta. Dużym zaskoczeniem były też place zabaw, przy których wybudowane były toalety. Rozwiązanie to oszczędza stresu rodzicom odpieluchowanego potomstwa, a dzieciom zapewnia szybki powrót do przerwanej zabawy. W Europie to jednak melodia przyszłości.

DSCN03501.JPG

Oczywiście trzeba też przyznać, że nie wszystko jest idealne i są momenty, kiedy podróżowanie z wózkiem może być uciążliwe. W Toronto niewiele stacji metra było wyposażonych w windę, więc i wózek było trzeba wnosić po schodach. Z drugiej strony zawsze znalazł się ktoś chętny do pomocy lub podziwiający nasze samozaparcie.

  • Środki transportu

Na pewno nie jest to kraj na wyprawę autostopem, jeżeli ma się ograniczony czas. Po pierwsze nie jest to dość rozpowszechniona forma podróżowania, a po drugie w niektórych miejscach tak rzadko przejeżdża jakiś samochód, że parogodzinne czekanie z dziećmi na pustkowiu może przerodzić nawet najbardziej udane wakacje w horror. Przemieszczanie się po dużych miastach jest w miarę komfortowe, niestety transport między miejscowościami nie powala na kolana swoją ofertą. W dodatku jest dość drogi. Jeżeli wybieramy się do Kanady z rodziną lub nawet w dwójkę, to wynajęcie samochodu jest praktycznym i ekonomicznym rozwiązaniem. Dla podróżników z dobrą kondycją, których (starsze) dzieci kochają poruszanie się na dwóch kółkach ciekawym pomysłem może być przemieszczanie się rowerem.

DSCN22461.JPG

  • Asortyment dziecięcy

Zdecydowanie niekorzystnie wypadają ceny mleka modyfikowanego oraz jakość słoiczkowego jedzenia dla bobasów. W sklepach sprzedają głównie  produkty firmy Heinz. Przepraszam za porównanie, ale niektóra zawartość słoiczków pachniała tak, że zastanawialiśmy się, czy nasze dziecko ponownie zrobiło w pieluchę…To nie to co dobry Hipp. Na lotnisku w drodze powrotnej spotkaliśmy rodzinę ze Szkocji, która  częściej bywa w Kanadzie. Zauważyliśmy, że mieli przy sobie słoiczek tej marki. Zapytaliśmy ich, czy udało im się go zakupić to w Kanadzie. Odpowiedzieli, że nie i że zawsze wożą ze sobą zapas jedzonka Hipp, bo ich syn nie cierpi lokalnych słoiczków…także to chyba nie tylko nasza opinia.

Miłym zaskoczeniem okazały się przystępne ceny zabawek oraz szeroki wachlarz gadżetów dziecięcych. My zakupiliśmy tam np.. talerzyk-nakładkę na stół, który można łatwo umyć, zwinąć i schować do torebki. W podróż do Kanady nie trzeba zatem  zabierać worka zabawek i warto uzupełnić zapas na miejscu. Bardzo dobrym przykładem jest szczeniaczek uczniaczek firmy Fisher Price, który w Pl kosztuje średnio 0k 100 zł. My kupiliśmy go w Walmarcie za ok 23 kanadyjskie dolary, co jest odpowiednikiem 70 zł według dzisiejszego kursu. Uważać trzeba natomiast przy gadająco-grających zabawkach. Należy pamiętać o tym, w której części kraju się przebywa. W prowincji Quebec wszystkie zabawki mają zaprogramowany język francuski. Pewnego razu zdarzyło się nam o tym zapomnieć, gdy kupowaliśmy prezent dla naszego dziecka. W drodze do kasy nowy gadżet przez przypadek się włączył (na szczęście) i uratował nas przed zakupem zabawki gadającej w niezrozumiałym dla nas języku. Nie będziemy tego ukrywać, nie  jesteśmy fanami  języka francuskiego.

WP_20160814_17_01_14_Pro_LI1.jpg

  • Atrakcje

Kanada oferuje ponadto wiele możliwości oudoorowych. Jeżeli dziecko  nie pozwala na rundki po galeriach czy muzeach, a marsze po ulicach miast też nie przypadną mu do gustu to w tym kraju na pewno można znaleźć inne atrakcje.  Zaczynając od ogromnej ilości Parków Narodowych, w których można również nocować pod namiotami lub  w kamperach, przez pięknie położone forty oraz  parki miejskie, na licznych placach zabaw kończąc.

DSCN20851.JPG

Także duża miasta posiadają urokliwe miejsca z dala od zgiełku ulic. Przykładowo w stolicy prowincji Ontario prawdziwą oazą spokoju są wyspy Toronto. Jest to idealne miejsce na przejażdżkę rowerową z najmłodszymi członkami rodziny, które nie czują się jeszcze pewnie na ulicach miast. Osobom zmęczonym restauracyjnym jedzeniem proponuję zrobienie tutaj rodzinnego pikniku. Wybór tej lokalizacji  jest oczywisty, kiedy jest się świadomym istnienia tego miejsca. Oprócz koca i koszyka z jedzeniem warto zabrać ze sobą strój kąpielowy, jeżeli lubimy kąpiel w 12 stopniowej wodzie…    15 minut drogi na północ z centrum Ottawy znajduje się Park Gatineau, który świetnie nadaje się krótkie i dłuższe wypady. Duża ilość szlaków pieszych, rowerowych oraz dostępność miejsc campingowych i piknikowych, a także  jezior i punktów widokowych wypełniłaby nawet miesiąc naszych wakacji. Tutaj można znaleźć rozrywkę dla potomstwa w każdym  wieku.  W samym Montrealu także można znaleźć  wiele malowniczo położonych parków. Dla młodych fanów sportu trafionym pomysłem będzie spacer po  parku olimpijskim, a wizyta w  parku rozrywki przypadnie do gustu poszukiwaczom adrenaliny. Myślę, że nawet najbardziej wymagające dzieci znajdą również w dużych aglomeracjach coś dla siebie.

DSCN03061.JPG

Dodać też trzeba, że Kanada to młode państwo o prawie 150 letniej historii. Ten kraj oferuje na pewno o wiele mniej typowych punktów zwiedzania tzw. „must see” niż np.  Paryż czy Ateny. Dzięki temu rodzice-podróżnicy nie muszą się obawiać, że w trakcie wyjazdu będą musieli zrezygnować z obejrzenia wielu wyjątkowych wystaw muzealnych czy zabytków.  Idealnym połączeniem lekcji historii ze zwiedzaniem z dziećmi są forty. Maluchy będą miały szanse wybiegania się na świeżym powietrzu i zrobić zdjęcie a armatą, podczas gdy dorośli będą mogli dowiedzieć się paru nowych faktów historycznych. Muzeum Historii w Ottawie jest godne polecenia. Nadaję do odwiedzenia podczas urlopu z rodziną. Dlaczego? Przy nim znajduje się specjalne muzeum dla młodszych turystów,  dla których przygotowany jest odpowiedni interaktywny program. Ze starszymi dziećmi, które są  świadome problemów otaczającego je świata zajrzeć można do Kanadyjskiego Muzeum Imigracji  – Pier 21 –  w Halifax. W dość łatwy sposób, ale równocześnie trafiający do serca  przedstawiony jest temat imigracji i jego konsekwencji. Ciekawe rekwizyty na pewno zainteresują również młodsze pociechy. Świetnym miejscem do zwiedzania razem z dziećmi są żyjące muzea, jak np. wioska Upper Canada lub akadyjska wioska historyczna w okolicach Caraquet, które ukazują życie w latach 1770-1949 z wieloma atrakcjami dla małych podróżników.                                                                                                                                  Tutaj warto wspomnieć jeszcze o tzw. bilecie Parks Canada Discovery Pass, który jest ważny dla  grupy do 7 osób jadącej w jednym samochodzie. W ostatecznym rozrachunku bardziej opłaca się zainwestować w jeden bilet niż kupować za każdym razem pojedyncze wejściówki  dla każdego uczestnika wyprawy.

DSCN0954 1.JPG

  • Możliwość i jakość postojów w trasie

Każde nawet najbardziej cierpliwe dziecko zada w końcu pytanie „Daleko jeszcze?”. Prędzej czy później będziemy zmuszeni zrobić postój, aby zająć potomstwo czymś innym niż myśleniem o celu podróży. Przerwa np.na tankowanie czy krótką wizytę w toalecie nie będzie wystarczająco  satysfakcjonująca. Dlatego ważne jest, aby znaleźć  komfortowe miejsce na postój.

DSCN1381.JPG

W Kanadzie jest wiele możliwości stopów między miejscowościami nie tylko  na stacjach, ale także na łonie natury . W tym kraju jest to normalną praktyką, że podróżuje się z własną lodówką pełną jedzenia. Podczas postojów urządza się prawdziwe pikniki. Dzieci mają wtedy czas poszaleć, a dorośli rozprostować kości i zaspokoić głód. Nie spodziewajmy się stacji ze sklepem i McDonaldem co 10 km. Oczywiście takowe też istnieją, ale im dalej od większych miast, tym zdarzają się rzadziej. Z tego względu trzeba tankować  bak do pełna, gdy nadarza się ku temu okazja. Chyba, że ktoś jest fanem przygód i chce utknąć w środku lasu w samochodzie pełnym dzieci …  Zamiast McDonalda lepiej wybrać stacje z lokalem o nazwie Tim Hortons (takie połączenie Starbucks´a z fast food´em, ale po ich jedzeniu nie się wyrzutów sumienia, że się to zjadło i podało też dziecku)

  • Nastawienie wobec dzieci

Dodatkowo Kanadyjczycy nie przewracają oczami, gdy wchodzisz z dzieckiem do restauracji, sklepu czy muzeum.  Są zawsze uśmiechnięci i próbują stanąć na głowie, aby zadbać o komfort dziecka i jego opiekunów. Ta wypowiedź nie dotyczy tylko pracowników danego miejsca, ale także innych gości. To powoduje, że człowiek nie siedzi jak na szpilkach w oczekiwaniu na oburzone spojrzenia, gdy dziecko krzyknie, zapłacze lub będzie zachowywało się głośniej przy stole niż inni.                                                                                 Dzięki naszej córce nie musieliśmy czekać w kolejce do stolika  w restauracji. Było to oczywiste, że jako rodzice z dzieckiem dostaniemy miejsce do siedzenia jako pierwsi. W niektórych lokalach obsługa sama z siebie przynosiła jakieś przekąski dla naszego małego towarzysza i czekała, czy coś z tego jemu zasmakuje. Obsługa Subway´a podarowała naszej córce nawet torebkę ich ciasteczek, które w sumie zjedliśmy my, ale cicho :-). Nie zapomnimy też jak w Halifax w restauracji z przepysznym sushi -Wasabi House- kelner z własnej inicjatywy zabawiał naszego szkraba, abyśmy mogli w spokoju zjeść posiłek. Oczywiście mieliśmy dziecko i kelnera na oku.

DSCN1843-Sylwia1.JPG

Kanada to kraj bogaty w różnego rodzaju atrakcje dostosowane dla turystów w każdym wieku. Na pewno nie spotkamy się tu z opinią, że pies w knajpie jest ok, a dzieci powinny siedzieć w domu. Podróż po tym państwie słynącym z syropu klonowego zapewnia wspaniałe widoki i wrażenia, ale też komfort dla podróżników z dziećmi. Nie musząc martwić się o dodatkowe stresogenne faktory mamy więcej siły na „walkę” z małymi towarzyszami, które nie każdego dnia dostałaby dyplom za wzorowe zachowanie. Jak każdy kraj również Kanada ma swoje drobne minusy. Jednak w mojej opinii nie są one aż tak istotne, aby miałyby mieć jakikolwiek wpływ na nasze zdanie. Wózek nieraz musimy wnosić po schodach i w naszym mieście. Ceny i jakość jedzenia zawsze będą różne w zależności od państwa, które zwiedzamy. Gdybyśmy chcieli, aby wszystko było takie samo jak w domu nie wyjeżdżalibyśmy.

Jeżeli możecie sobie pozwolić na luksus wyboru dowolnego celu wakacji, z czystym sumieniem polecamy Kanadę.  Szczególnie na pierwszą wyprawę z  małym bobasem.