Szlakiem Cabot´a – część I

Latem 2016 roku  w ramach naszej 6-tygodniowej podróży po Kanadzie zwiedziliśmy m.in. Wyspę Cape Breton. Higlight´em tego regionu jest Cabot Trail. Szlak Cabot‘ a to 300 km trasa widokowa, która prowadzi przez Park Narodowy Cape Breton Highlands oraz wzdłuż wybrzeża wyspy. Zaczyna się ona w Cheticamp, a kończy w Baddeck. Więcej o niej przeczytacie tu.

Spośród wszystkich miejsc, które zobaczyliśmy podczas naszego wyjazdu, to spodobało nam się najbardziej. Można by rzec, że była to wisienka na naszym kanadyjskim torcie.

Wiele osób przejeżdża 300 km szlak Cabota´a w ciągu jednego dnia. Jako osoby kochające naturę i preferujące parki narodowe niż centra zachodnich miast z góry zadecydowaliśmy, że poświęcimy na tę trasę więcej czasu. W naszej decyzji utwierdzaliśmy się za każdym razem, gdy każdy napotkany Kanadyjczyk po tym, gdy dowiedział się, że wybieramy do tej części Kanady reagował z zachwytem i zazdrością. „To musi być jakieś fantastyczne miejsce” myśleliśmy sobie.

DSCN2942.JPG

Zwiedzanie Wyspy Cape Breton rozpoczęliśmy w Baddeck, które leży na zachodnim brzegu Jeziora Bras d’Or. Pierwszy dzień przeznaczyliśmy na odwiedzenie dwóch muzeów. Pierwsze było poświęcone wynalazcy telefonu, a drugie Guglielmo Marconiemu, który wynalazł radio. Fani Marconiego muszą się udać do Glace Bay w celu odwiedzenia tego muzeum. Niestety nie zdążyliśmy już do kopalni węgla kamiennego, którą również można w tym miejscu zwiedzić.

Wieczorem zastanawialiśmy się, co zaoferuje nam Kanada w kolejnych dniach. Ja miałam jeden cel: Zobaczyć łosia.

Następnego dnia  ruszyliśmy szlakiem Cabot´a. W pełnym słońcu  przejechaliśmy trasę od Baddeck przez Ingonish aż po Cape North.

WP_20160813_17_18_36_Rich_LI.jpg

Po drodze mijaliśmy piaszczyste plaże, na których wypoczywała nasza córka, urokliwe restauracje i hotele położone w malowniczych miejscach oraz zatrzymywaliśmy się w licznych punktach widokowych.

DSCN3063.JPG

Wzbijaliśmy się w górę naszym autem, aby za chwilę toczyć się w dół. Podziwialiśmy przy tym błękitny ocean wyłaniający się zza kolejnych zakrętów.

Na noc zatrzymaliśmy się w wiosce o nazwie Bay St. Lawrence. Była to jedna z najładniej położonych noclegowni, jaką mieliśmy w historii 10 lat naszego podróżowania. Aby się tam dostać musieliśmy zjechać z Cabot Trail i udać się na północ w bardziej opustoszałą część Wyspy Cape Breton. Nasz motel znajdował się na wzgórzu. Otaczał nas tylko ocean, drzewa… i pewnie jakieś dzikie zwierzęta, które czaiły się w krzakach. Wolałam się jednak nad tym nie zastanawiać. Szczególnie, że tydzień wcześniej w prowincji Nowy Brunszwik nie byłam w stanie cieszyć się relaksującymi chwilami w jacuzzi na tarasie naszego domku. Oczami wyobraźni widziałam  niedźwiedzie i kojoty, które czekały tylko na to, aby nas zaatakować w najmniej spodziewanym momencie. Ucząc się na własnych błędach nie chciałam popsuć nam kolejnych miłych chwil tego wyjazdu i udawałam, że widzę tylko piękny zachód słońca na horyzoncie.

WP_20160813_20_28_15_Rich_LI1.jpg

Brakowało jeszcze butelki szampana jak na filmach i wzbilibyśmy się na wyżyny romantyzmu w naszym związkuKładąc się spać liczyliśmy na to, że kolejnego dnia również  będziemy mogli zwiedzać ten zakątek ziemi w pięknym słońcu. 

Czytaj dalej tu.

Jedna myśl na temat “Szlakiem Cabot´a – część I

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s