Bukareszt naszymi oczami

Jak na ciepłolubnego człowieka przystało każdej zimy marzy mi się wyjazd w jakieś gorące miejsce na ziemi. Z tego względu jako cel lutowej wycieczki zaproponowałam Rumunię…;-). Cóż, najwidoczniej muszę mieć w sobie coś z masochisty,  skoro na urlop wybieram miasto z jeszcze niższą temperaturą niż w miejscu zamieszkania. Pogodziłam się już z tym, że przez tyle lat naszą jedyną zimową wyprawą w cieplejsze rejony globu  był wyjazd do Walencji. Ach, do dziś pamiętam, kiedy w grudniu spacerowałam po jej ulicach w krótkim rękawku. Liczę na to, że któregoś dnia przestanę robić sobie na złość i wybiorę słońce, piasek i drinki z palemką.

Wiedziałam, że w Bukareszcie będzie dość zimno. Okazało się jednak, że warunki pogodowe trochę przerosły nasze oczekiwania. Stolica Rumunii przywitała nas sporą ilością śniegu i to już na płycie lotniska. Jeszcze więcej białego puchu czekało na nas w mieście. Wózkiem musieliśmy lawirować nie tylko między ludźmi, ale także między zaspami śniegu… (Wspominałam o tym już nieraz, ale powtórzę to ponownie: Jak dobrze, że mamy Stokke! Ani zimowa pogoda, ani nierówne podłoże nam z nim niestraszne!) Wielkie były również sople lodu, które majestatycznie zwisały nad głowami przechodniów i czekały na dogodny moment, aby spaść w dół (i w idealnym przypadku w kogoś trafić).

DSCN40951.JPG

Przyznam szczerze, że zignorowanie minusowych temperatur wymagało sporego samozaparcia. Jednak bezchmurne niebo, promienie słońca odbijające się od śniegu i puste żołądki zmotywowały  nas pierwszego dnia do wyjścia z naszej bazy mieszkalnej (ponownie skorzystaliśmy z portalu Airbnb – podziękowania dla przesympatycznej Leili).

Czy było warto marznąć na zewnątrz, chodzić z czerwonym nosem jak renifer Rudolf lub w przypadku niektórych, ubolewać nad przemoczonymi butami? Zdecydowanie tak! Zresztą staraliśmy się nie koncentrować na tak błahych sprawach, ponieważ Bukareszt nas całkowicie pochłonął!

B26C132D-7508-4739-9E5B-7CEE9042D8C71.jpg

Słyszeliśmy sporo niezbyt pochlebnych opinii na temat stolicy Rumunii i sami  mieliśmy niekoniecznie pozytywne wyobrażenie o tym mieście. Podczas tego wyjazdu przekonaliśmy się o tym, w jak wielkim błędzie byliśmy.

DSCN4086.JPG

Po pierwszych przejechanych kilometrach z lotniska w kierunku centrum Bukaresztu kłębiły się w mojej głowie różne skojarzenia. Zwisające na słupach i splątane ze sobą kable elektryczne, które ciągnęły się wzdłuż drogi przypominały mi kraje azjatyckie. Z drugiej strony nieukończone budynki, wybudowane przy ulicy, wzdłuż której poustawiane były słupy elektryczne przypominały miasta Ameryki Centralnej. Zastanawiałam się, jakie będzie to miasto.

Już pierwszy spacer dał nam odpowiedź na to pytanie. Najtańsza stolica Europy w niczym nie przypomina Sofii (a tego się spodziewaliśmy). Przede wszystkim ma normalnej wysokości krawężniki, a przynajmniej w większości ; -) (nawiązanie do wpisu: Z perspektywy rodzica – Sofia ). Poza tym mieszanka historycznej, socrealistycznej i nowoczesnej zabudowy tworzy urokliwą scenerię i powoduje, że miasto prezentuje się bardzo ładnie.

WP_20170210_14_27_39_Rich_LI1.jpg

Zarówno szerokie aleje, np. Aleja Zwycięstwa, jak i małe wąskie uliczki zachęcają do spacerów. Przechadzając się po nich, natknąć się można na przepięknie zdobione budowle, a także takie, po których widać, że czasy świetności mają już za sobą.  

DSCN4084.JPG

Mieszkańcy Bukaresztu nie mogą również narzekać na brak parków. Jednak przykryte białym puchem niespecjalnie rzucały się w oczy.

DSCN41031.JPG

Najwięcej sprzecznych emocji wywołał w nas Pałac Parlamentu (Pałac Ceausescu).  Jego rozmiar przytłacza. Po Pentagonie jest to drugi co do wielkości budynek na świecie.  Co ciekawe, okrzyknięto go najbrzydszą i równocześnie najpiękniejszą budowlą miasta. O gustach się nie dyskutuje, więc nie ma sensu debatować o tym, który tytuł został przyznany słusznie. Osobiście nie chciałabym go oglądać codziennie w drodze do pracy. Zresztą nie jest to tutaj istotne. Pytanie, które pojawiło się w mojej głowie, gdy tylko zbliżyliśmy się do Pałacu Parlamentu i które do dziś mnie nie opuściło brzmi: „Jak wielkim trzeba być megalomanem, aby wybudować tak ogromny i zupełnie niepotrzebny budynek?!” Chyba co najmniej tak wielkim, jak sam projekt budowlany. Nie wspominając już o smutnym losie biednych obywateli Rumunii, którzy przez 22 lata rządów Ceausescu już i bez jego szaleńczych zapędów przebudowy miasta wystarczająco się nacierpieli. W planie mieliśmy wycieczkę po wnętrzach dawnego Domu Ludowego. Próbowaliśmy przez 3 dni. Niestety z powodu protestów możliwość zwiedzania pomieszczeń tego najsłynniejszego zabytku Bukaresztu została tymczasowo wstrzymana. Mogliśmy wejść jedynie do Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które mieści się w jednym ze skrzydeł Pałacu. Muszę przyznać, że im bliżej tego gmachu staliśmy, tym większe niezrozumienie wzbudzał w nas pomysł dyktatora. Może, gdy ponownie wrócimy do tego pięknego kraju i uda nam się wejść do środka gmachu Ceausescu będę w stanie choć w minimalnym stopniu zrozumieć ideę, która przyświecała temu projektowi.

WP_20170212_13_57_24_Rich_LI1.jpg

Dzięki pieszym wycieczkom i przejażdżką wynajętym samochodem mogliśmy obejrzeć miasto i okolice z różnych stron. Codziennie utwierdzaliśmy się w opinii, którą jednogłośnie wydaliśmy  pierwszego dnia. Bukareszt to bardzo urokliwe miasto. Jednak kierowcy mogliby stosować więcej przepisów ruchu drogowego, a mniej klaksonów.

Każdego dnia zastanawiałam się nad tym, dlaczego ktoś powiedział, że stolica Rumunii jest brzydka?! No właśnie… Dlaczego? To chyba głównie nasze uprzedzenia zbudowały nieprzychylny obraz stolicy Rumunii w naszych głowach. Na szczęście różni się on od napotkanej rzeczywistości. Niech to będzie lekcją dla nas wszystkich, że zdanie o danym kraju powinniśmy budować będąc już na miejscu i że z uprzedzeniami trzeba walczyć, m.in. za pomocą podróży.  

 

 

 

 

 

3 myśli na temat “Bukareszt naszymi oczami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s